Chciałbym zatem zaprosić was do bardzo konkretnej
i często niedocenianej formy wstrzemięźliwości,
a mianowicie powstrzymywania się od słów uderzających i raniących naszych bliźnich.
Zacznijmy rozbrajać nasz język,
rezygnując z ostrych słów,
pochopnych osądów,
mówienia źle o nieobecnych, którzy nie mogą się bronić,
oraz unikając oszczerstw.
Starajmy się natomiast nauczyć się ważyć słowa i pielęgnować uprzejmość:
w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscach pracy, w mediach społecznościowych,
w debatach politycznych, w środkach przekazu, we wspólnotach chrześcijańskich.
Wtedy wiele słów nienawiści
ustąpi miejsca słowom nadziei i pokoju.