SŁOWO na NIEDZIELĘ

Przychodzimy na Mszę św. niedzielną, żeby przy Nim odpocząć.
Bo jesteśmy upracowani, uharowani, umordowani.  Mamy ręce omdlałe od roboty, głowy pękające
od problemów, nogi uchodzone za sprawami swoimi i ludzkimi, zawodowymi i domowymi.
A najgorsze, że czujemy się pokrzywdzeni. Bo nikt nas nie docenia.
Dzieci nie doceniają pracy rodziców.  Rodzice pracy dzieci.
Uczniowie nie doceniają  pracy nauczycieli nauczyciele pracy uczniów.
Podwładni nie doceniają pracy przełożonych przełożeni pracy podwładnych.
Nawet czasem, gdy się użalisz, to zobaczysz wzruszenie ramion, kiwanie głową
i usłyszysz: „Ty nie wiesz jaką ja mam robotę”
Przychodzimy na Mszę św., aby usłyszeć:
„Ja wszystko widzę.  Każdy twój wysiłek, każde twoje poświęcenie,
twoją najdrobniejszą bezinteresowność.  I kocham cię”.


Komentarze są zamknięte.